ZIMA STULECIA

40 lat temu mieszkaliśmy w Płotach koło Czerwieńska, w maciupkim mieszkaniu służbowym: kuchenka + pokój. Zaopatrzeni szczęśliwym trafem w spadku po poprzednich lokatorach w tzw. licznik dwutaryfowy, kuchnię ogrzewaliśmy wielkim piecem akumulacyjnym – też ten spadek po poprzednikach – a czasem także dwupalnikową kuchenką elektryczną po mojej babci, ale używanej rzadziej, bo jeszcze wtedy za bardzo nie umiałam gotować. W pokoju zaś w kaflowym piecu zamontowane były grzałki elektryczne (również ten spadek).
Na sylwestrową noc przyjechali do nas z Zielonej Góry Ala i Marek. Do dziś pamiętam, że na kolację mieliśmy pieczonego kurczaka zakupionego w delikatesach na zielonogórskim deptaku (już nie istnieją), odgrzanego na w/w kuchence z dodatkiem dużej ilości śmietany. Smakował wybornie.

Za oknem coraz bardziej dochodziła do głosu groźna zima, ale graliśmy radośnie w brydżyka i nie obchodziło nas to. Aż do czasu gdy wysiadł prąd i piece zaczęły nam stygnąć, a sąsiad z dołu przyszedł z wieściami z radyjka tranzystorowego, że w Polsce szaleje wybuch zimowy i władze zaraz po Nowym Roku ogłosiły przyspieszone ferie.
Wiadomość o feriach nas ucieszyła, brydż przy świecach, mimo konieczności wdziewania na siebie coraz większych warstw ubrań, wesoło toczył się dalej. Nie pamiętam już, w jaki sposób nazajutrz nasi goście wrócili do Zielonej Góry. Czy kursował jeszcze jakiś podmiejski autobus, czy może pieszo przedzierali się przez zwały śniegu…

Bo przecież tej nocy pociągi stawały w polu w zaspach i ludzie Nowy Rok witali w zimnych przedziałach lub na dworcach. W ten sposób – w pociągu – spędził sylwestra na przykład nasz kolega Eugeniusz K. (tyle że on sobie tego nie przypomina, więc może to był Andrzej W. lub całkiem kto inny – bo przecież sobie tego nie wymyśliliśmy!).
Mimo śnieżno-mroźnego horroru władze nie ogłosiły stanu klęski żywiołowej, choć niewątpliwie ten atak śniegu i mrozu nią był. Tę zimę nazwano natychmiast zimą stulecia, a Filip Bajon nakręcił potem o wydarzeniach końca grudnia 1978 roku film „Bal na dworcu w Koluszkach”…

Ach, gdzież są niegdysiejsze śniegi! – jakby zawołał Villon w swej „Balladzie o paniach minionego czasu”, niekoniecznie tylko zjawiska atmosferyczne mając na myśli… Ja także zimę stulecia wplotłam do mojej „Ballady”. A ponieważ tęsknimy za dawno już niewidzianą białą zimą (byle umiarkowaną!), zamieszczam te fragmenty w zakładce „Opowiadania”:https://wp.me/P3waVI-1nZ

Wszystkim zaś życzę w roku 2019 roku zimy zimowej, wiosny wiosennej, lata ciepłego, jesieni złotej – ale z umiarem i bez horroru!
DO SIEGO ROKU! 🙂

Reklamy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.