COŚ SIĘ ZACZYNA DZIAĆ

Luty. W Lubniewicach niezimowy, pogoda malaryczna. Człowiekowi nie chce się ruszać z domu ani ruszać głową. Ale się zmuszam i trochę ruszam. Do lasu. A głową – ostatnio nawet dość intensywnie. Dopisuję coraz to nowe kawałki do „Peluni” i dniami i nocami miele mi się w głowie niczym w tym młynku na fotografii. Choć coraz mocniej się obawiam, że to już ględzenie starej ględy…
(a młynek jest nasz domowy, przedwojenny, „poniemiecki”)

Ponadto czytam „Winne miasto” i napisałam haniową recenzję-nie-recenzję. Ale na razie ciii, bo to się ma ukazać w „Inspiracjach” Eugeniusza Kurzawy i zapewniłam redaktora, że prócz kilku osób na mój blog nie zagląda pies z kulawą nogą. Jednakowoż gdyby kto był ciekawy, tekst znajdzie w niecodzienniku:
https://kobietadomowa.wordpress.com/codziennie-choc-jedno-zdanie/miasto-win/

Poza tym dzieje się „coś” w jeszcze innej sprawie „literackiej”, tzn. po przymiarkach wstępnych jestem u progu podjęcia decyzji, żeby ruszyło z kopyta. Na razie jeszcze większe ciiii, żeby nie zapeszyć!

Reklamy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.