KOBIETA OHUKNIĘTA ORAZ ZADYMIONA

Ja pierdziu. Niby sprawy z wydaniem „Peluni” już są z górki, a wciąż nie. Redaktorzy się wkurzają, skladacz kazał mnie ohuknąć i w ogóle mam się ogarnąć.
No przecież ja PIERWSZY RAZ wydaję sobie książkę! I się nie znam na procesie wydawniczym! I błędy, które popełniam, wynikają z mojej niepewnośći, niedoinformowania i może też z niepotrzebnej (przez co irytującej) nadgorliwości. Bu.

Dymy, dymy. I dymki. Od kolejnego sczytywania już mnie mdli.
W dymkach nanoszę sugestie w PDF-ie. Dymi mi w głowie. W bardzo bezmózgiej już głowie. Podpisy pod zdjeciami, jakie zaproponowałam, są żenująco bezpolotowe. W ogóle „Pelunia” wydaje mi się w tej chwili słabiutka literacko niczym wypociny pilnej, lecz niekoniecznie utalentowanej uczenniczki klasy ósmej. W ogóle gdybym miała napisać ją od nowa, zrobiłabym to mocno inaczej.

Może lepiej. A może lepsze byłoby tylko wrogiem dobrego.
Nie wiem. Na razie próbuję się ogarnąć.

Reklamy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.