WYŚCIG Z CZASEM

Natrafiłam przypadkiem – już jakiś czas temu – na informację o konkursie literackim Instytutu Literatury. Stosownie do kategorii zgłaszanych propozycji można było przesłać m.in. zbiór opowiadań, co postanowiłam uczynić. Oczywiście jak to ja – na ostatnią chwilę.
Termin nadsyłania upływa dziś, 7 czerwca o godz. 18.

Zaczęłam 4 czerwca. Wkopiowałam 15 opowiadań do osobnego folderu.
5 czerwca skompresowałam folder. Pojęcia nie miałam, czy tak powinnam zrobić, ale moja kobieca intuicja mi to nakazała. Skompresowany folder załączyłam do maila zgłoszeniowego z tytułem „Zgłoszenie na konkurs – epika”:
Szanowni Państwo,
zgłaszam na konkurs „Nowy dokument tekstowy” zbiór piętnastu opowiadań zatytułowany „Opowiadania sentymentalne”. Z wyrazami szacunku… itd.
6 czerwca rano (bo już poprzedniego dnia nie zaglądałam do kompa) odebrałam odpowiedź:
Szanowna Pani,
dziękujemy za zainteresowanie Konkursem. Aby zgłoszenie mogło zostać przyjęte, wszystkie opowiadania muszą być zapisane w pojedynczym pliku w formacie .doc, .docx lub .rtf.
Łączę wyrazy szacunku… itd.
Pomyślałam, że należy każde opowiadanie wysłać osobno, co też uczyniłam, dołączając 15 załączników do maila o treści:
Szanowny Panie (piszący do mnie to mężczyzna),
dziękuję za informację.
Mam nadzieję, że teraz zgłoszenie będzie zgodne z wymogami. Bardzo proszę o potwierdzenie, czy wszystko jest w porządku.
Z szacunkiem – itd.
Dziś rano (bo wczoraj z powodu rozlicznych innych zajęć znów nie sprawdzałam), czyli w ostatnim dniu zgłoszeń, info:
Szanowna Pani,
wszystkie utwory należy zapisać w pojedynczym pliku – musi Pani utworzyć nowy plik i umieścić w nim swoje wiersze.
Założyłam zatem nowy dokument tekstowy i wkopiowałam do niego wszystkie opowiadania (łącznie 256267 znaków ze spacjami – dozwolonych jest 360000). Zajęło mi to czas od bladego świtu aż do godziny 10:06, bo musiałam ujednolicić zapis, a przy okazji sobie prawie wszystko „posczytywałam”. Dokument dołączyłam do maila o treści:
Szanowny Panie,
to nie są wiersze. Usiłuję zgłosić opowiadania – w kategorii EPIKA.
Przepraszam za to zamieszanie i bardzo Panu dziękuję za cierpliwość. Zatem jeszcze jedna próba i bardzo proszę o odpowiedź, czy teraz jest dobrze.
Z wyrazami szacunku – itd.

Jest 16:56. Nie dostałam odpowiedzi. Za godzinę i cztery minuty albo będzie po barszczu, albo brak odpowiedzi oznacza, że do trzech razy sztuka i wreszcie się udało i zgłoszenie zostało/będzie przyjęte.
O czym donoszę bez szczególnych emocji, a jeśli nawet ich doświadczam, to jedynie w związku z tym wyścigiem na czas.

Godz. 17:04 – Hura! Udało się. Informacja brzmi:
Dziękujemy za przesłanie utworu, zgłoszenie zostało przyjęte. Jednocześnie zachęcamy do wyrażenia zgody na otrzymywanie informacji marketingowych. Zgodę można wyrazić poprzez przesłanie maila o następującej treści:
Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Instytut Literatury (dalej: Instytut) w celach marketingowych, w tym na otrzymywanie informacji handlowej pocztą elektroniczną oraz na kontakt telefoniczny… itd.

Zgodę wyraziłam, bo już mi się nie chciało dociekać, czy zachęta pozostawia mi wybór, czy raczej jest przymusem. Grunt, że w tym wyścigu na czas szczęśliwie, choć na ostatni gwizdek, dopadłam do mety.

Oczywiście jestem wielbicielką swoich opowiadań (być może jedyną), ale i w pełni mam świadomość, że nie są to Himalaje. Jednak cieszy mnie ta możliwość zrobienia z nimi CZEGOŚ. 😀 Więc zrobiłam. Cieszy mnie też to, że ogłoszenie wyników ma nastąpić już 6 lipca, a to jest fajna data, bo moich urodzin.  🙂

 

Reklamy

3 komentarze do “WYŚCIG Z CZASEM

  1. Trzymam mocno kciuki.
    A z innej beczki: Mniej więcej po połowie zwolniłam czytanie „Peluni”, bo nie chcę, żeby się skończyła. Więc choć w taki sposób odwlekam ten moment…
    Musisz, proszę, pisać. Pliiiiiz.
    Pokazałam dziś Mamie „Pelunię”. Jest pod wrażeniem.
    Pozdrawiam gorąco. Na zewnątrz mam w tej chwili 22%, a jest 22.32.
    ŚwM – Twija fanka

  2. Wyżej „zakradł się” (sam się zakradł) błąd. Oczywiście nie o procenty mi chodziło, a o temperaturę powietrza: 22 stopnie C – nie umiem zrobić kropki oznaczającej wyżej wymienione stopnie.
    TWOJA (nie Twija) fanka.

    • Fanko mia! (że tak po włosku nawiążę do Twojej literówki),
      weekend spędziłam w Gubinie naszym ukochanym, czyli przy okazji na detoksie od sieci – dlatego dopiero dzisiaj Cię „moderuję” 🙂 Mogłabym w ramach moderacji zmienić Ci „i” na „o” i te procenty pogodowe, ale mi się bardzo podobają obydwa komentarze. Dzięki!!!
      Oraz uściskaj Mamę. ❤

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.