PISARKO HANKO…

 Kol. Redaktor Kurzawa przysłał mi niedawno książkę – jedno z dzieł swego życia, adresując kopertę: „Hanna Bilińska-Stecyszyn (pisarka)”. Kol. Redaktor już niejedną przesyłkę do mnie tak zaadresował, zaś w mailach parę razy w nagłówku napisał: Pisarko Hanko (a nawet raz dorzucił coś o leśnym kwiecie).
Wyjaśniam niepamiętającym dawnych piosenek, że to przeinaczone słowa utworu wykonywanego przez zespół Passaty (50 lat temu?):
Ciemna nocka nad górami
świeci księżyc nad szczytami
Drży powietrze nad smrekami
Góral żegna Halkę swą.
Lekko wsparłszy się na sośnie
W oczy patrzył jej miłośnie
Popłynęły w świat donośnie
Tęskne słowa pieśni tej.
Góralko Halko,
krasny leśny mój kwiecie
Tobie jednej na świecie
powiem, co to jest żal.
Choć serce kocha,
jakaś dziwna tęsknota
Moje serce omota
– szczęście poszło gdzieś w dal.
Tekst mnie nie powalał, zwłaszcza śmieszył dwuwers o góralu lekko wspartym na sośnie i patrzącym miłośnie, ale hit był to wtedy bardzo popularny i – jak zobaczyłam w komentarzach na Youtube – do dziś przez wielu z rozrzewnieniem wspominany. Kolega Redaktor, jak widać, też zapamiętał – i przerobił góralkę Halkę na pisarkę Hankę.
Nie jestem krasnym leśnym kwiatem (co najwyżej przywiędłym polnym, nadariańskim), pisarką jestem też tylko domową, acz epizodycznie wydawaną, ale niech tam Redaktorowi będzie.

Zatem – kilka meldunków z tej działki (nie tylko pisarskiej):

1. Wzmiankowana najnowsza przesyłka od Redaktora to „Biała dama z pękiem kluczy. 111 podań i legend Regionu Kozła”, kawał ładnej książki, najnowsze dzieło Gienka (prawie Kolberg się z niego zrobił) – jego opracowanie, redakcja, wstęp i posłowie, moja korekta. Jako korektorka widnieję też w metryczce „Szlaku drewnianych kościółków Regionu Kozła”, też niedawno nadesłanego „pisarce Hance”. W obu pięknie wydanych pozycjach trafiły się niestety kuchy – i jestem pewna, że, przynajmniej niektórym z nich – jam niewinna! No cóż, nie ma na tym świecie rzeczy doskonałych, jakby westchnął Lis z „Małego Księcia”.

2. Nieco wcześniej dostałam od Redaktora najnowszy numer „Inspiracji” (2 /56/, kwiecień – październik 2019). Szkoda, że tak rzadko się te „Inspiracje” ukazują, bo to niezłe pismo. W numerze – mój tekst o kwiatkach z uzdrowiskowej rabatki. Stary kotlet, ale wciąż chyba strawny. No i miałam zaszczyt znaleźć się obok takich autorek jak Zofia Mąkosa (napisała o Chwalimiu) i Ala Błażyńska (m.in. wywiad ze znanym rysownikiem, Zbigniewem Jujką). Że już o tekstach Redaktora nie wspomnę (m.in. – refleksje o „Dziennikach” Marii Dąbrowskiej). Dostałam propozycję nadesłania dwóch, trzech kolejnych felietonów do następnego numeru i jestem na to jak na lato. Wprawdzie z braku weny odgrzeję znów stare kotlety z blogowego niecodziennika, ale co tam, niech je pozna szersza publiczność.

3. Trwają przymiarki do MPK nr 5. Ma się ukazać wiosną. Naczelny zapowiada, że to będzie już ostatni numer. Ale zobaczymy. Coś tam mojego się znajdzie na łamach (ale też starego). Oraz zadeklarowałam się jako nadal korektorka wszystkich tekstów; jeśli nadejdą, od stycznia powinnam z tym ruszyć.

4. Największy gabaryt: recenzja „Peluni” w „Pegazie Lubuskim” (też najnowszym – nr 3/78/ – 2019). Nie miałabym pojęcia, gdyby nie Wacek, który mi podesłał link! Autorka recenzji: Krystyna Kamińska, tytuł: „Książka bardzo rodzinna”. Recenzentce zabrakło szerszego kontekstu polityczno-społecznego. Poniekąd to racja, lecz ja nie miałam ambicji stworzenia dzieła „na tle”, pragnęłam jedynie ocalić od zapomnienia bliską mi osobę (zresztą na upartego „tło” prl-owskie czy przedwojenne też tam jest, w różnych drobiazgach, a czy do wszystkiego trzeba mieszać politykę?). To jedyny wg autorki mankament. Resztę chwali. Pamięć rzeczy, zmysł obserwacji, miłość rodzinną. I jeszcze to: „Książka jest świetnie napisana. Autorka swobodnie porusza się w materii języka, opowiada barwnie, dowcipnie, serdecznie. Wciąga czytelnika w swój zwykły świat, pokazuje jego kolory” – oczywiście z tej opinii cieszę się najbardziej! Całość, gdyby kogoś interesowała, tu (na str. 18): https://www.wimbp.gorzow.pl/wp-content/uploads/2019/10/PegazLubuski_2019_3_78_v6_WiMBP.pdf

5. Autorka recenzji odnotowuje wydanie przeze mnie opowiadań w antologiach, a o tych na moim blogu pisze, że dobre, poleca. Wspomina też moje zapowiedzi na temat nowych pisarskich pomysłów. „Mam nadzieję, że będą to dobre powieści”, dodaje. Oj, tu już gorzej. Pomysły się zestarzały. Jeden z nich wykorzystałam w krótkim opowiadaniu (o nim może innym razem, zresztą nie jestem z niego zadowolona), bo mi się nie chciało zrealizować go w dłuższej formie. A moje dwie powieści dla gospodyń domowych pewnie nigdy nie wyjdą z szuflady. Jedynie od czasu do czasu, z doskoku, je „poprawiam”, z celem wiadomo jakim: ćwiczeń mózgowych. Na nowe pomysły więc nie ma co wpadać, bo po co, skoro tak brakuje mi pałera.

6. Na wszelki wypadek zaznaczam, że tytuł tego wpisu nie ma nic wspólnego z tytułem nowego fanpejdża Zuzanny na FB – a dokładniej z jego podtytułem: „Jak nie zostać pisarką”. Tekst z „pisarką Hanką” tłukł mi się po głowie już od co najmniej pięciu dni, tylko z licznych powodów – grzybowych, korespondencyjnych, garkuchennych, spacerowych, towarzyskich – nie miałam kiedy go zapisać. Dopiero dziś, w piękną, słoneczną niedzielę (patrz zdjęcie) mi się udało.
Zresztą wg mnie ten podtytuł z Zuzowej strony winien brzmieć „Jak nie/zostać pisarką”, z naciskiem na „zostać”, bo ja wierzę w Zuzy pisarskie moce – ale ona się upiera, że nie i nie. No to nie.

6 komentarzy do “PISARKO HANKO…

  1. Dzięki! Dzięki serdeczne za tekst góralki Halki! 🙂 Swego czasu (po pierwszym, może drugim roku studiów) przerabialiśmy ten tekst wielokrotnie, gwałcąc go niemiłosiernie. W przeróbkach prócz mnie brał udział Waldek (Fafik), Jan M., może ktoś jeszcze. Śpiewaliśmy, grając na gitarkach, np. Ciemna nocka hen nad lasem, góral Halkę… , albo: obowiązkowo – Z LEKKA wsparłszy się (…) Halkę radośnie. Lub: moje serce ŁOMOTA, i wiele innych zmian wprowadzaliśmy, gdyż charakter owego dzieła wprost zapraszał do tego typu czynności. Młodość, panie…. Nieco wulgaryzmów pojawiało się też,,,Dasz wiarę, że czterdzieści pięć lat minęło od tych bezeceństw? Lub 44?

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.