SPŁYWAM JESIENNIE

Jesień zwykle spływa deszczem i mgłą, jakby rzec (w miarę) poetycko.
Ale teraz, gdy to piszę, pogoda za oknem bynajmniej nie jest aż tak smętna jak u Staffa:
Rozełkała się jesień łzami dżdżu mętnemi,
W mgle zdrętwienia śpią mroczne, zasępione łany…

czy u Lieberta:
Jak oczy mgłą rozstania powlokły się niebiosa,
Chmurami i z tumanem opada rankiem rosa.
Spoglądam jak rdzą złotą ostatnie liście świecą,
Jak z deszczem monotonnym opadną i ulecą…

Może jest trochę jak u Brzechwy:
O, jakie rzewne widowisko:
Czerwone liście za oknami
I cienie brzóz, płynące nisko
Za odbitymi obłokami.

Pies nie ujada. Zły i chory
Omija cienie października,
Na tykach ciepłe pomidory
Są jak korale u indyka,

Na babim lecie, zawieszonym
Między drzewami jak antena,
Żałośnie drga wyblakłym tonem
Niepowtarzalna kantylena,

Rzednąca trawa, blade dzwońce,
Rozklekotane późne świerszcze,
I pomarszczone siwe słońce,
I ja – piszący rzewne wiersze.

Już mi się nie chciało szukać wierszy jeszcze lepiej ilustrujących obecny stan aury (zwłaszcza że dużo smutniejszy jest stan duszy mej).
Tegoroczny koniec października niewiele ma wspólnego z „pomarszczonym siwym słońcem” (wciąż mocno grzeje!), a tym bardziej z „łzami dżdżu mętnemi” czy z „deszczem monotonnym”. Bardziej przypomina późne lato. Po porannych mgłach dni są słoneczne, a temperatury na południu Polski sięgają nawet 25 stopni! Ba – taka pogoda o ileż bardziej jest letnia niż ta nasza litewska, spływowa, na przełomie lipca i sierpnia.

Może tylko ta kantylena „żałośnie drgająca wyblakłym tonem”… Żalem albowiem spływam ja. Spływałam nim, przepisując pieczołowicie do niecodziennika zapiski spływowe z pamiętniczka, potem je ilustrując zdjęciami, wreszcie wespół z Jankiem odczytując…
„Spływaj” znaczy „odejdź, uciekaj”. Przyszło mi zatem spłynąć ze spływów. 😦
Choć trudno w to uwierzyć, skończyła się pewna epoka.
O czym szerzej tu: https://wp.me/P3waVI-1v3

Ten mostek na zdjęciu to z tegorocznego spływu (na rzece Kiewna vel Kiauna? Wacek będzie wiedział na pewno!).

6 komentarzy do “SPŁYWAM JESIENNIE

  1. Po naszemu – Kiewna, po ichniemu – Kiaune. Epoka się skończyła, ale Kiewna (Kiaune) zostaje… I to jest ważne, bo młodzież nasza pływać będzie. 🙂

    • TAK JEST!!! 🙂
      Ale mnie nie o nazwę (polska czy litewska) chodziło, tylko czy to jest Kiewna vel Kiaune, czy może Żejmiana. Bo już pamięć nie ta… Obstawialiśmy z Jankiem, że Kiewna, lecz na wszelki wypadek postanowiłam się doinformować u Ciebie.

  2. „Even a stopped clock is right twice a day” – nie wiem, czemu ten akurat „mądraczek” (angielski?) przyszedł mi do głowy po rozczytaniu się w Twoich jesiennych smuteczkach, Han. Może dlatego, że spłynięci ze spływów na amen, macie aż tyle do opowiedzenia, nauczenia młodszych, powspominania.

    Oraz, jak mawiali Egipcjanie: ” Man fears Time, but Time fears the Pyramids”. Chylę czoła przed piramidami spływowych przeżyć, doświadczeń. Choć rozumiem, że tegoroczna wisienka na piramidzie mogła być nieco słodsza, i współczuję.

    (Jezu, co ja mam z tymi przysłowiami?!)

    • „Nawet zatrzymany zegar ma rację dwa razy dziennie”
      oraz
      „Człowiek boi się czasu, ale czas boi się piramid”- tłumacz internetowy.

      Przysłowia są mądrością narodów, więc to z tymi przysłowiami masz. Nic lepszego nie przychodzi mi do głowy, bo smuteczki jesienne coraz większe. 😦

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.