MALARIA

Myślicie, że to bredzi malaria? (…)
Czekam
przylgnięty do deszczu,
twarzą do twarzy w ospach.
Raz jeszcze łoskotem mnie przypływ miejski ochłostał.
(…)
Smugi deszczu na szybach okiennych zwinęły się,
zogromniałe w grymas zawiły (…)

Zawsze gdy widzę za oknem taką malaryczną pogodę jak dzisiejsza, przychodzi mi na myśl poemat „Obłok w spodniach” Majakowskiego (przekład, z którego cytuję, jest moim ulubionym, ale czyj on? Tuwima?).
Pamiętam, jakie w liceum robił na mnie wrażenie. Jak poruszało mnie szaleństwo „chorego na pożar serca”. I jak podobała mi się (i nadal podoba) metafora wypatrywania przez okno, z szybą spływającą deszczem.

Zatem – malaria i szyba w ospach, bo pogodę nadal mamy nie zimową, a malaryczną. Deszcz, wiatr, wczesne ciemne zmierzchy i 11 stopni na termometrze. W styczniu! Na Litwie spływowej w środku lata zdarzały się nam chłodniejsze poranki, 7 – 8 st., a razu jednego tylko 5. Właśnie sobie z Jankiem odczytujemy ubiegłoroczne zapiski i znowu się dziwujemy. W sierpniu zimno, w styczniu ciepło, co to się porobiło?

Przez tę malarię nic mi się nie chce i się przymuszam. I mi smutno. I się trwożę. Świat jest chory. Świat oszalał i, jak ten bohater Majakowskiego, trawiony jest gorączką.
Nie miłosną, oj, nie. Jeszcze groźniejszą. Car ze wschodu naszczekał na Polskę. Mocarz z zaczeską rozbujał „lokalną” (?) wojenkę i „przez pomyłkę” zginęli niewinni. Rząd mojego kraju niedługo skłóci się z całym światem. W morzach i oceanach (i w brzuchach wielorybów) tony plastiku. A Australia płonie i reszta globu wciąż nazbyt opieszale śpieszy jej na ratunek.

Nie przypuszczałam, wzrastając nad rzeką wśród bzów i zachwycając się, gdy Louis Armstrong wyśpiewywał „What a wonderful World”, że już za mojego życia ten świat zrobi się tak bardzo nie wonderful. Kto w czasach dzieci-kwiatów mógł to przewidzieć? Że ludzkość nieekologicznie i bezrefleksyjnie zgłupieje, klimat zwariuje, świat splastikowieje? Nie miałam o tym zielonego pojęcia! Zielonego, nomen omen. A Ziemia coraz mniej zielona. Coraz bardziej wysuszona i czarna…

Okej, niech więc, skoro zimą nie ma śniegu, przynajmniej deszcz popada. Przedwczoraj zaś o poranku widziałam tęczę. Nim się zorientowałam, już znikała, ale jeszcze kawalątek udało mi się pstryknąć. Jak potem zauważyłam w wielu wpisach (i na zdjęciach) na fejsie, widoczna była niemal nad całą Ziemią Lubuską.

Tęcza w styczniu… To też chyba nie jest normalne.
Ale lepsza tęcza niż malaria.

4 komentarze do “MALARIA

  1. „…Nareszcie zima nastała tak lekka, że najstarsi ludzie nie pamiętali podobnej. W południowych województwach lody nie popętały wcale wód, które, podsycane topniejącym każdego ranka śniegiem, wystąpiły z łożysk i pozalewały brzegi. Padały częste deszcze. Step rozmókł i zmienił się w wielką kałużę, słońce zaś w południe dogrzewało tak mocno, że — dziw nad dziwy! — w województwie bracławskiem i na Dzikich polach zielona ruń okryła stepy i rozłogi już w połowie grudnia. Roje po pasiekach poczęły się burzyć i huczeć, bydło ryczało po zagrodach….”.
    Bywało i dawniej. Nie desperuj, Hanuś. A że Świat psieje – nie poradzisz. Psiał od zawsze, nawet piszący dłutkiem i młotkiem oraz wyciskający kliniki w glinie lamentowali nad upadkiem wszystkiego. Uszy do góry! 🙂

    • Ale wtedy to chociaż każdego ranka ŚNIEGI TOPNIAŁY, a u nas co miałoby topnieć, skoro ni razu śniegu nie było? Roje po pasiekach też nie do sprawdzenia, bo kto u nas ma pasiekę? Chyba, że pójdę na zaariańskie pola i szobaczę, czy już je zielona ruń okryła. 😉

      „Nie desperuj, Hanuś” – uwielbiam to! ❤ Dzięki. 🙂

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.