POSLUŠNĚ HLÁSIM

Pewnego razu w Mydlovarach koło Zlivia, obwód Hluboka, powiat Czeskie Budziejowice, akurat wtedy, jakeśmy tam – 91. pułk – mieli ćwiczenia, chłopi okoliczni zrobili obławę na skautów, bo im się tam bardzo rozplenili. Potem na mękach u wójta, pod trzciną, zeznali, że w całej okolicy nie ma ani jednej łąki, której by nie wygnietli, gdy się wygrzewali na słońcu, dalej, że koło Rażic przed samymi żniwami jeden łan żyta na pniu spalił się tylko wskutek nieszczęśliwego wypadku, kiedy sobie w życie na rożnie piekli sarenkę, upolowaną za pomocą noża w lesie gminnym. (tłum. Pawła Hulki – Laskowskiego, plakat Jana Lenicy)

To tylko jeden fragmencik, z przeczytanego właśnie rozdziału, cytować podobne perełki mogłabym bez końca. A co się nachichoczę, to moje.

Oczywiście oglądałam dawno temu w telewizji film czechosłowacki. I śmiałam się przy tym do rozpuku. Czy rozumiałam jako dziecko te pokłady pacyfizmu w powieści, szyderstwo z armii i specyficzną naturę Czechów? Czy wiedziałam to, co wiem teraz, że udawać głupka to często najlepszy pomysł na głupie czasy i głupotę rządzących? A skąd! Ja tylko rechotałam bezrefleksyjnie, słysząc odlotowe teksty umundurowanego facecika z poczciwo-kretyńską gębą, rewelacyjnie zagranego przez Rudolfa Hrušínskýego.

Książki nie czytałam nigdy, choć znam jej zagorzałych fanów, np. Wacka, jako i jego syna, z lubością stosujących w codziennym słowniku różne powiedzonka z tekstu Haška. Uważałam, że to książka dla chłopaków.
Chłopakowi też, czyli Jankowi, kupiłam ją w prezencie pod choinkę.

Tymczasem… Poslušně hlásím, że od pewnego czasu codziennie rano czytam sobie jeden rozdział „Przygód dobrego wojaka Szwejka”. Co za uczta! To naprawdę jedna z powieści wszech czasów.

Zanim po wyjazdach na początku lat dwutysięcznych do Harrachova zakochałam sie w czeskich klimatach, najpierw liznęłam ich trochę ciut wcześniej, na wycieczce do Pragi. Zwłaszcza w maleńkiej kawiarence U Budovce na praskim Starym Mieście. Malutkiej dziupelce w suterenie, pełnej starych klamotów (tak wyposażane wnętrza lokali gastronomicznych stały się modne później też w Polsce). Ale Szwejk bywał w innych knajpach, to jasne. Klimatów szwejkowskich nie było również w Pivovar a Restaurace U Fleků, najsłynniejszej bodaj w Pradze i najstarszej, z 1499 roku (nawet mam do dziś kufel kupiony na pamiątkę w przyrestauracyjnym sklepiku). To była wycieczka socjalna, więc sporo nas zasiadło w wielkiej sali przy długim stole, ale klimatów nie pamiętam, kelnerzy biegali wokół nas z piwem (pysznym, to fakt) – i tyle. O wiele lepsza pod tym względem okazała się, podczas jakiejś naszej kolejnej podróży, knajpa U Jozefa w Czeskim Krumlowie, lecz po paru latach już nie mogliśmy jej odnaleźć…  Za to teraz znajduję w internecie Švejk Restaurant, więc może to ta sama, tylko zmieniła nazwę.
A Restaurace Praha, zwłaszcza ta z czasów gdy poznaliśmy ją jako Pivnice, w której palacz hajcował w wielkim żeliwniaku stojącym w kącie sali, a na zewnątrz na płonącym ruszcie obsmażano przepyszne žebirka… Tam, nawet bez portretu Najjaśniejszego Pana obsranego przez muchy, z pewnością spodobałoby się Szwejkowi.

Czeskie klimaty można dziś znaleźć w zielonogórskiej restauracji U Szwejka – dawna kawiarnia Mocca, ach, bywało się, bywało. W zielonogórskim Szwejku byliśmy również i podobało się nam, ale już trochę za bardzo odbiegłam od książki, więc pas!

A co do głupoty najlepszej na głupie czasy. W radiu nadano w ostatnich dniach już kilka razy piosenkę z musicalu „Machiavelli” (z r. 1975) w wykonaniu Barbary Krafftówny i Jerzego Wasowskiego – „Najwyższa mądrość” (słowa Ryszard Marek Groński i Antoni Marianowicz). Mimo upływu lat – jakaż uniwersalna! Nawet można było na nią głosować na liście przebojów.
Czyżby to zapowiedź odwilży w mojej ukochanej (acz teraz reżimowej, bu) Trójce? A może to tylko uciśnieni panowie redaktorzy sami sobie ją serwują na pociechę?…

Tak czy siak, piosenki warto posłuchać.

Głupota stwarza alibi
Narody spaja jak klej
Głupcy są zawsze szczęśliwi
Bezpieczniej żyją i lżej

Spoglądam na to bez złości
I myślą wybiegam w przód
Oto najwyższa z mądrości:
Być głupim, głupim jak but.  😦 

2 komentarze do “POSLUŠNĚ HLÁSIM

  1. Miecio Bonin kochał Szwejka. Tak mało o nim wiem. O nich, bo Szwejka nie czytałam, a tacie nie zadałam wszystkich najważniejszych pytań. Pora poznać go lepiej poprzez zaległą lekturę. Poddałaś pomysł, dziękuję. ❤

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.