BLONDIE

Rodzinom mijającym się dotąd w biegu – niespodziewaną bliskość.

Kontaktom rozluźnionym – nagłe ożywienie.

Goniącym za kasą – świadomość, że są rzeczy ważniejsze niż kasa.

Nadambitnym – szansę na cieszenie się z drobiazgów.

Starym i młodym, statecznym i luzakom – infantylne zabawy na fejsbuku, by śmiechem oswoić strach.

Emerytom nadariańskim – radość z „wysp szczęśliwych” i prac ogrodowych.

Naturze – szansę na odrodzenie. Puste ulice. Brak smogu. Czystsze powietrze i wody.

Tak. Wiem. Jest masa minusów. Lecz najważniejsze – przeżyć. Zwalniają? To będą przyjmować (stara zasada Lejzorka Rotszwańca). A po burzy zawsze jest pogoda. 🙂

PS – mnie od dziś coś jeszcze. Nowy jaśniejszy kolor włosów. 😀 A jeśli powyższe mądrości uznacie co najwyżej za filozofię blondynki – trudno. Waże, by myśleć pozytywnie!

 

 

 

 

NIGDZIE SIĘ NIE RUSZAJ

Zostań w domu.
Odpowiadamy na ten apel wybiórczo. Po tygodniu wychodzenia wyłącznie do ogrodu trzeba było wychynąć i do sklepów. Uzupełnić zapasy. Ciekawe, na jak długo wystarczą tym razem? Pandemia ma dopiero wybuchnąć na dobre. 😦

Wyciągnij się na brzuchu,
Odbiornik tuż przy uchu postaw.
Sprawy za sobą wszelkie,
Jak by nie były wielkie zostaw.
To ja, to dla Ciebie gra Twoje Radio
To ja, to dla Ciebie gra Twoje Radio
Najnowsze wiadomości,
Codziennie nowi goście w domu,
Nie musisz się ubierać,
Nie musisz drzwi otwierać komuś
To ja, to dla Ciebie gra Twoje Radio
To ja, to dla Ciebie gra Twoje Radio
Nigdzie się nie ruszaj,
To dla zdrowia niebezpieczne zbyt!
Wleję Ci do uszu rozkosz taką,
Jakiej nie znał nikt.
To ja, to dla Ciebie gra Twoje Radio
To ja, to dla Ciebie gra Twoje Radio.
/Budka Suflera/

Słuszny przekaz. Dziś zwłaszcza.

Niestety moje Radio Trójka jest już coraz mniej moje. Gra dla mnie bez Wojciecha Manna, Anny Gacek, Jana Chojnackiego, Jana Młynarskiego. To najnowsze straty, a ileż było wcześniej! 😦

Nie chcę politykować, bo co to da. Dosyć mam straszenia na fejsbuku. Wody w mózgu od sprzecznych informacji, że nasz rząd w dobie koronawirusa jest najdzielniejszy z dzielnych – lub że kłamie jak z nut.

W powodzi złych wieści tylko bardzo nieliczne są krzepiące. A przecież nie zła chemia z powodu obaw czy paniki, a jedynie pozytywne myślenie może pomóc.
Czytam Szwejka na zmianę z „Inspiracjami”. Gotuję rosół na niedzielę i na warzywach z niego zrobię sałatkę. Wciągniemy oleandry znów do domu na kilkudniową kwarantannę, bo się rozpędziliśmy z wystawieniem ich na taras, a tymczasem zima tradycyjnie ma przybyć już dziś – 21 marca, w pierwszym dniu wiosny! Z minusami nocnymi i nawet w ciągu dnia.
Gdy wrócą wyższe temperatury, powrócimy nad Ariankę.
A na razie będziemy siedzieć przy kominku i pić wino.

W CIENIU KORONY

Na świecie szaleje koronawirus. Zaczęło się w Chinach, rozlało w epidemię.
W Polsce jest w tej chwili dwadzieścia potwierdzonych przypadków, ale to pewnie dopiero początek.
Świat realny się trwoży, a świat internetowy produkuje memy. Wiele z nich nawiązuje do aktualnych rządzących w PL, jak choćby ten.


Podczas epidemii dżumy we Florencji siedem dam i trzech młodzieńców opowiadało sobie pikantne historie, tworząc sto nowel, jednych z najsłynniejszych w dziejach literatury. Zaraza nawiedziła Florencję w 1348 r. Jej powodów upatrywano m.in. w gniewie Bożym spowodowanym grzechami ludzi, mór pustoszył wsie i miasta, wszelkie środki ostrożności i ówczesna medycyna okazały się bezsilne. Więc nim wynaleziono Internet i memy, oswajano strach, opowiadając sobie „różne ucieszne i smutne przypadki miłosne”.
Ciekawe, czy obecny wirus zaoowocuje kolejnym „Dekameronem”… A „Dżuma” Camusa jakże aktualna! I te słynne słowa: „Bakcyl dżumy nigdy nie umiera i nie znika (…) nadejdzie być może dzień, kiedy na nieszczęście ludzi i dla ich nauki dżuma obudzi swe szczury i pośle je, by umierały w szczęśliwym mieście.”

Ach, nie straszmy się! Myjmy ręce, bo co więcej na razie możemy zrobić?

Zachowując więc spokój, umytymi dłońmi klikając w klawiaturę, donoszę, że właśnie skończyłam korektę tekstów (to na razie nie wszystkie, kolejne dopiero dostanę) do MPK nr 6.
Zaś kol. red. Naczelny „Inspiracji” przysłał mi właśnie najnowszy numer. Bardzo ciekawy! W nim „Ufff?” i „Gdzie jesteś, Mały Książę” w kąciku, który redaktor przydzielił mi na stałe w postaci kącika felietonistki, noszącego tytuł „Znad Arianki”. Ponadto w piśmie znalazł się mój tekst „Dwadzieścia cztery – i z górki”. Wszystkie one to nie żadne świeżynki (są w niecodzienniku), ale już nie mam obiekcji, że idę na łatwiznę i podsyłam do „Inspiracji” odgrzewane koltety. Na tom się tu napisała przez lata całe, żeby wreszcie mógł je poznać świat trochę szerszy niż tylko znajomi i krewni królika. 😀

GALOWAŁO SIĘ

Czwartek, 27. 02. 2020. Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna im. Norwida w Zielonej Górze. Sala im. Janusza Koniusza. Gala Lubuskich Wawrzynów – Literackiego (już po raz 26), Naukowego (15 edycja) i Dziennikarskiego (7 edycja).

Wawrzynowe laury, nominacje i wyróżnienia przyznane za rok 2019.
Czyli za rok, który nazwałam ROKIEM STULECIA PELUNI i uczciłam go samosobiewydaniem książki o mojej mamie. Kompletnie nie mając pojęcia, że trafię z nią na zielonogórską galę w WiMBP im. Norwida!
A w dodatku „Pelunia” otrzyma nominację, czyli dotrze prawie do szczytu. Na szczycie LWL’ 2019 „Winne miasto”, ale jak mi napisała Zuzanna w smsie gratulacyjnym, przegrać z Zofią Mąkosą to tak jak wygrać. 😀

Od czwartku minęło kilka dni, a ja, wciąż płynąc na fali dumy i radości, chwaliłam się sukcesem jeno na fejsie.
Pora pochwalić się i tu. 🙂

Kiecka zakupiona specjalnie na galową okazję – prawie fuksja! 😉

  „Pelunia” w gablocie LWL.

.Finaliści LWL w kat. proza – nominat Marek Krukowski („Jamimoje”), laureatka Zofia Mąkosa („Winne miasto”) i ja („Pelunia”).

Sala, jak to się mówi, pękała w szwach.

Bankiet.

Już w domu. Nominatka (jak ostatnio nazywa mnie Eugeniusz K.) z dyplomem. 😀

Mąż nominatki przywierca. I dyplom już wisi. 🙂

Pełna lista wawrzynowych lauretatów, nominowanych i wyróżnionych tu:https://wp.me/p3waVI-1BO