GDYBYM…

11949360_935131446577757_3451190717786730245_n

Gdybym była nastolatką… Ale już od bardzo dawna nią nie jestem. Choć może jej część jeszcze pozostała we mnie?
Gdybym miała nastoletnią córkę… Ale mam dwóch dorosłych synów. Są, ciekawostka, w wieku Leo Blacka. Dziewiętnastoletniej Wice ktoś o dziesięć lat starszy wydawał się stary! To tak przy okazji.
Gdybym czytała (lub oglądała) „Zmierzch”… Nie czytałam i nie oglądałam. Nie moja bajka. Nie oglądam i nie czytuję historii o wampirach.
I oto nie będąc nastolatką, nie mając córki i nie lubiąc historii o czarach marach, metafizyce i istotach nie z tego świata – przeczytałam „Eperu”. Przyświecała mi – prócz sympatii dla Autorki, znanej mi zresztą jedynie wirtualnie – idea: A cóż mi szkodzi zajrzeć? Poznać coś nowego, innego? Odmiennego? A nuż się wciągnę? Utonę?
Nie utonęłam. Tej nastolatki we mnie, która by bez namysłu kupiła tę historię, okazało się być za mało. Historia miłosna, dość długo się rozkręcająca, nim zaczęła mnie mocniej wciągać, wydawała mi się banalna, dialogi bohaterów sztuczne, momentami infantylne i niewiarygodne. Czy takim językiem dziś mówią młodzi ludzie? Nawet jeśli żyją już długo i mają wiele żyć?
A może język zakochanych pozostał niezmienny od lat? Kiedyś też byłam zakochaną nastolatką i mój pisany w czasach licealnych pamiętnik, zapis moich licznych się zakochań, jest świadectwem, jaka byłam infantylna i egzaltowana.
Lecz już nie jestem nastolatką… Anna, nad wiek poważna i poukładana, wydaje mi się trochę sztuczna. Tak samo Leo, który jest chodzącym wcieleniem subtelności i dobrych manier, wręcz niewiarygodnym jak na zepsuty celebrycki światek aktorów.
No tak, ale on nie jest normalnym człowiekiem. Jest Wędrowcem. Nie może zachowywać się i mówić jak zwykły śmiertelnik. Bogu dzięki nie jest wampirem! O wiele bliżej mu do anioła. Wprawdzie jego anielskie przesłodzenie momentami irytuje, jednak dżentelmeńskie anioły to zdecydowanie fajniejsze chłopaki niż kolesie żądni krwi.
Więc krwiopijcze wampiry nie. Ale zwiewne duchy? I te wszystkie sprawy, które wymykają się ludzkiemu szkiełku i oku, a przecież są?… Kiedyś przecież, wiele lat temu, oglądałam „Uwierz w ducha” czy „Anioły nad Berlinem”, wzruszając się, więc pewnie i jakaś potrzeba metafizyki jeszcze we mnie nie umarła…
A Anna? Powoli odkrywa się i jej tajemnica. Paradoksalnie to, czego się najbardziej obawiałam, ta metafizyczno-wędrowcowa warstwa miłosnej historii dwojga młodych ludzi – wciągnęła mnie najmocniej. Niczym historia sensacyjna, w której krok po kroku objawiają się sprawy wcześniej ledwo zaznaczone pojedynczym śladem, iskierką. Sygnałem, który nawet łatwo przegapić.
W historii związku Anny i Leo w pewnym momencie robi się straszliwy zwrot, zapaść, czarny dół rozpaczy, matnia i ślepy zaułek (to się naprawdę dobrze czyta! robi wrażenie – nie dziwię się wyznaniom młodych czytelniczek, które od tego momentu płakały). Na szczęście, jak na historię romansową przystało, mamy happy end. No, prawie. Bo choć młodzi zakochani zamierzają być razem już na zawsze, na scenę wkraczają kolejne przeszkody. Mało, że po tym świecie chodzą szlachetni Wędrowcy! Prócz nich zjawiają się istoty jeszcze bardziej tajemnicze niż oni. I chyba dużo mniej szlachetne…
To zakończenie tyleż mnie zirytowało (taki poziom czarów marów już naprawdę nie dla mnie), co i – podoba mi się. Bo bardzo lubię otwarte zakończenia, a nie lubię happy endów w stylu „i żyli odtąd długo i szczęśliwie”.
Czy jednak sięgnę po „Habbatum”? Nie wiem. Bo nie jestem nastolatką. Bo nie lubię „Zmierzchu”. Bo nie mam córki.

Więc gdybym była nastolatką – pewnie bym czytała z wypiekami na twarzy i płakała.
Gdybym miała ówczesny poziom wrażliwości – pewnie poddałabym się ponadziemskim lotom.
Gdybym miała nastoletnią córkę – pewnie poleciłabym jej „Eperu”. Jako przykład romantycznej, wzruszającej historii o miłości. Również jako wzór subtelnych, kulturalnych zachowań młodych dziewczyn, delikatnych, inteligentnych, wrażliwych. I niewulgarnych!

Jestem starą belferką ze skrzywieniem zawodowym. W powieści „Eperu. Wędrowcy” w co najwyżej dwu miejscach dostawiłabym (lub usunęła) przecinek, już nawet nie pamiętam, w których. Pod względem poprawności językowej i interpunkcyjnej książka jest bez zarzutu, a to dla mnie duży plus.
Na koniec dwie uwagi, może się przydadzą w kolejnych wydaniach. „Samby przed rozstaniem” nie skomponował Wojciech Korcz, jak podaje przypis. Chyba nawet nie ma takiego kompozytora – jest Włodzimierz Korcz. Lecz i on nie skomponował muzyki do słów Jonasza Kofty. Melodia tej piosenki (bohaterowie powieści się zachwycają wykonaniem Hanny Banaszak) to dzieło brazylijskiego kompozytora, znanego jako Baden Powell. Tak przynajmniej podaje źródło w postaci internetowej „Biblioteki Polskiej Piosenki”. Jak dokładnie sprawa wyglądała, czy podpięto się do gotowej muzyki – nie mam pojęcia.
Druga rzecz to czasownik „potargałam”. Nawet mnie rozczulił, bo tak mówił jeden mój znajomy na studiach. Ja wiem, że po śląsku „potargać” to „podrzeć coś na kawałki” (Anna potargała na kawałeczki swój rysunek). Jednak w języku ogólnopolskim chyba „potargać” w ogóle nie występuje, a „targać” to „szarpać, pociągać, tarmosić” lub „dźwigać coś z wysiłkiem”. Można mieć co najwyżej potarganą fryzurę – czyli w nieładzie, rozczochraną. Ale papieru na drobne strzępy się nie targa, a drze. Darcie ogólnopolski czytelnik pojmie w lot, potarganie co najwyżej na podstawie kontekstu, opisanej sytuacji.
Ostatecznie mogłoby zostać jako świadectwo gwary śląskiej. Sęk w tym, że Anna nie jest Ślązaczką. Ślązaczką jest Autorka. 😉
Której wyobraźnię, kreatywność, pracowitość i pisarski zapał podziwiam. Umiejętność wymyślania wciągających, wielopiętrowych opowieści dla starszych i młodszych nastolatek to wcale nie jest prosta sprawa! Mówię to ja, autorka romansów dla gospodyń domowych, jak sama określam swoje powieści.
Coś więc mnie łączy z Tobą, Beato. Ale bez czarów marów. 😀

Augusta Docher, „Eperu. Wędrowcy”, wydawnictwo Bis http://www.wydawnictwobis.com.pl/product.php?id=1116.

(5 września 2015.)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s