LO 10, CZYLI „KASPEREK” I „KASPRZACY”

Liceum ogólnokształcące w Gubinie, noszące dziś imię Bolesława Chrobrego, w czasach gdy ja się w nim uczyłam miało innego patrona. Był nim Marcin Kasprzak, działacz robotniczy i socjalista, którego sylwetka w latach PRL-u pasowała władzom, by uczynić zeń patrona szkoły, a w 1995 roku – skasować go jak tego z pomnika w poznańskim Parku (znów) Wilsona. Czy słusznie został zdjęty – nie mnie oceniać, zresztą nie jest to główny motyw moich wspomnień. Pozostaje jednak faktem, że chodziłam do liceum jego imienia, zwanym też krócej LO 10.
Uczyłam się w tej szkole w latach 1968 – 1972. Chodzili z nami przez rok jeszcze jedenastoklasiści, którzy naukę zaczynali po skończeniu siódmej klasy, ale mój i rocznik o jeden rok starszy uczył się już w zreformowanej szkole, po ukończeniu podstawówki ośmioklasowej.

Podczas przerw młodzież musiała spacerować po długim szkolnym korytarzu w kółko, zgodnie z ruchem wskazówek zegara, żeby był  porządek i żeby nie lęgły się nam w głowach głupie pomysły. Ale i tak się lęgły. Na przykład flirtowało się (albo nawet wagarowało) w szatni za paltotami. W ubikacjach ukradkiem paliło się papierosy. Lub koledzy z najstarszej klasy na wyjętych z zawiasów drzwiach toalety po wszystkich piętrach nosili pewnego delikwenta, zawodząc niczym w „Bema pamięci żałobnym rapsodzie” (skądinąd całkiem udane odniesienie do wiersza z kanonu lektur szkolnych). Zdjęć niestety nikt nie zrobił…
Musieliśmy się trochę powygłupiać, żeby zrównoważyć nasz uczniowski wygląd. Do szkoły musieliśmy ubierać się stosownie, czyli najczęściej w jakieś ciemne – czarne lub granatowe – marynarki, spodnie, żakiety itp. szkolne wdzianka. Na rękawach ubrań trzeba było nosić tarcze szkolne, nauczyciele czasem robili nam kontrolę, czy je mamy i czy są porządnie przyszyte, a nie tylko przypięte szpilką wyjętą ze ściennej gazetki.
Dostosowywaliśmy się – lepiej lub gorzej – do tych wymogów wizerunkowych, jednak dzisiejsza kolorowa młodzież szkolna podoba mi się bardziej. Gdzież bowiem jest powiedziane, że tylko szkolny mundurek czyni z ucznia ideał? Nie szata zdobi człowieka – i nie patron zdobi szkołę.

Wracam zatem do patrona. Ponieważ nazywał się Kasprzak, jego nazwisko znalazło odbicie w nazwach dwóch formacji artystycznych, jakie powstały w naszym liceum dzięki panu Mirosławowi Kowzanowi. Jako młody nauczyciel wychowania muzycznego, przyszedł do naszej szkoły bodaj w tym samym 1968 roku, gdy ja zaczynałam naukę. Był zatem niewiele starszy od nas (dziś jestem z nim na „ty”) i dobrze dogadywał się z młodzieżą. Przepełniał go zapał i masa pomysłów, jak rozbudzić w uczniach zamiłowania artystyczne. Dzięki niemu powstały zatem kabaret „Kasperek” (nie mylić z Kacperkiem!) i zespół bigbitowy „Kasprzacy” (też z „s” w nazwie).

Zespół „Kasprzacy” grał na szkolnych zabawach, uświetniał akademie szkolne, występował na estradzie w czasie „Wiosny nad Nysą”. Z kabaretem „Kasperek” też występowaliśmy podczas szkolnych uroczystości, braliśmy także udział w przeglądzie kabaretów w Nowej Soli.
Należałam do „Kasperka”, brałam udział w wymyślaniu tekstów do programów, zwłaszcza tekstów piosenek.
Śpiewaliśmy na przykład tak:
W naszej szkole, strasznej budzie,
Zamiast duchów straszą ludzie,
Bo te  nasze profesory
To są same belfegory.
Dziś sama się dziwię, że mieliśmy odwagę tak sobie dworować i przyrównywać nauczycieli do upiora z popularnego wtedy serialu telewizyjnego „Belfegor, czyli upiór Luwru”. A zapewniam, że to bynajmniej nie były najzłośliwsze z naszych tekstów. Wydawało się nam, młodym, że na tym polega „wolność artystyczna”. Nasz opiekun też nas nie cenzurował – aczkolwiek nie wiem, jak to wyglądało od strony kulis, czyli pokoju nauczycielskiego. Może nie wszystkim nauczycielom się podobała ta nasza „wolność”. Lecz dziś, po latach, myślę, że – choć wydawali się nam surowi i groźni – mieli poczucie humoru, a dla nas, szkolnych sowizdrzałów, dużo wyrozumiałości, życzliwości i cierpliwości.

/grudzień 2019/

PS – o moim ogólniaku, z okazji uroczystości jego 70-lecia (już jako o liceum im. Chrobrego), pisałam także tu: https://kobietadomowa.wordpress.com/2015/10/14/niech-tkaja-swoj-szalik/

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.