OPEROWO – PAMIĘTNIKOWE SENTYMENTY

sklep_z_notesami_lo_scarabeo

Operowe doświadczenia mam bardzo skromne. Trzy razy Teatr Wielki w Poznaniu – ostatnio „Carmen” –  i ze dwa, może też trzy – operetka w Szczecinie. Zawsze były to jakieś wyjazdy zbiorowe, nie jestem aż taką fanką tego gatunku.
Największym przeżyciem był dla mnie debiut – wyjazd do Poznania na „Straszny dwór”. Baaardzo dawne czasy.

„1 kwietnia, wtorek.
Wycieczka do Poznania na „Straszny dwór” Moniuszki. Prima aprilis – ale nikt nikogo nie nabierał. W autobusie, owszem, było dosyć wesoło. Siedziałam z tyłu, obok Gośki, Elki, Zbyszka, Mariusza i Leszka.
Jeszcze przed operą wypuściłyśmy się z Gośką na miasto: krem cytrynowy, czarna kawa, flaczki, lody cassate, bita śmietana, bigos (niezła mieszanka! – oczywiście ten dopisek czynię teraz, po latach, wtedy miałyśmy poczucie „bogatego życia”).
Oprowadzałam (jeśli tak można nazwać ten nasz wypad) Gośkę po mieście, pierwszy raz była w Poznaniu. Znam Poznań, tam się przecież urodziłam i co roku go odwiedzam.
Razem z całą grupą zwiedziliśmy Muzeum Instrumentów Muzycznych i Palmiarnię, skąd urwałyśmy się z Gośką do mojej babci, która mieszka niedaleko. Wróciłyśmy punktualnie o umówionej godzinie koło Palmiarni i… autobusu nie było! A tu jak na złość deszcz zaczął padać, zmoczone i wściekłe czekałyśmy na tramwaj. Potem znalazłyśmy koło Opery autobus. Przed spektaklem chłopcy stali na dworze, a my, dziewczęta, stroiłyśmy się i malowałyśmy w autobusie.
Opera. Przeżycie. Bo choć dla mnie ważny jest big-beat, TO jednak było przeżyciem. Barwa, stroje, muzyka, gra! A w przerwach nuciłyśmy sobie z Gośką „Nie masz niewiast w naszej chacie, niechaj żyje wolny stan!”
Najlepszy był balet. Kapitalny. Sama młoda wiara, w ludowych strojach. Po mazurze tak im brawo bili, że musieli kilka razy wybiegać na scenę, choć to jeszcze nie był koniec przedstawienia.”

Tak pisałam w swoim pamiętniku jako dziewczę niespełna szesnastoletnie, w pierwszej klasie liceum. Wycieczkę, której termin z powodów repertuarowych i pogodowych kilkakrotnie przekładano, zorganizował nam nauczyciel wychowania muzycznego, zarazem opiekun szkolnego kabaretu i zespołu muzycznego.

*
Znacznie późniejsze zapiski – z mojego domowego dziennika – dotyczą wyjazdu do Poznania na „JChS” – w polskiej wersji, w wykonaniu Teatru Rozrywki w Chorzowie. Bożenka była organizatorką tego wyjazdu – dla grupki uczniów, w nagrodę za ich osiągnięcia. Z ciekawostek: w spektaklu jako Judasz wystąpił Janusz Radek, jeszcze nie tak bardzo wówczas znany, ale już w foyer teatru oblegany przez młodzież płci żeńskiej, bo naprawdę był dobry.
Relacja w moich zapiskach z tego wyjazdu do Poznania jest następująca:
„19. października, sobota. Wyjazd do Poznania na „wycieczkę kulturalną” z uczniami z teatrzyku „Syfon” – Bożenia załatwiła sponsoring w ramach „odcinania kuponów”. Byliśmy w multikinie na „Zemście” Wajdy (a niektórzy na „Asterixie”). W „Zemście” Gajos – Cześnik naprawdę świetny, ale i Polański – Papkin też, tym bardziej jestem pełna podziwu, że przebywając tyle lat poza Polską, tak się potrafił w tę fredrowską polskość i polszczyznę wczuć.
W przerwie – obiad, a na zaplanowaną Abakanowicz (otwarcie wystawy) już nie zdążyliśmy, albowiem popędziliśmy do opery na rock-operę „Jesus Christ Superstar”. Uczniowie bardzo się zdziwili, gdy powiedziałam „to moja młodość”, bo myśleli, że to coś nowego. Ale niezależnie od wieku, podobało się wszystkim, a co niektórzy nawet się wzruszyli, oczywiście my z Bożenią, starsze panie, najbardziej.
Do Lubniewic wróciliśmy późno. Cały wieczór nuciłam „Hosanna, hey sanna, sanna, sanna, ho” na przemian z „Nie wiem, jak go kochać” (tę arię Marii Magdaleny, moją ulubioną z „Jesus Christ”, po raz pierwszy słyszałam po polsku).”

Z Bożenką, z którą byłam teraz na „Carmen”, doliczyłyśmy się, że od tego wyjazdu minęło już trzynaście lat… Czy ten czas musi tak szybko pędzić?

***
Tak zwany pamiętnik zaczęłam pisać w ostatniej klasie podstawówki i prowadziłam go, pod koniec już mocno nieregularnie, do drugiego roku studiów.
Po dłuższej przerwie zapiski odżyły w postaci dziennika domowego, na początku w krótkich żołnierskich słowach prowadzonego przez Janka, a potem aż do dziś, w wersji znacznie rozwleklejszej, przeze mnie.

Jakieś dziesięć lat temu przeczytaliśmy z Jankiem wszystkie te wieloletnie zapiski i od tego czasu mamy zwyczaj, że zawsze w styczniu odczytujemy sobie, co się zdarzyło w roku minionym. Codziennie po śniadaniu, przy kawie, czytamy głośno – na przemian, jeden miesiąc Janek, jeden ja. I coraz częściej stwierdzamy, że gdyby nie ten dziennik, a przecież też nie prowadzę go regularnie, wiele wydarzeń kompletnie by się nam zapomniało.

/listopad’ 2015/

2 thoughts on “OPEROWO – PAMIĘTNIKOWE SENTYMENTY

  1. Nie mam powodów ,żeby Ci nie wierzyć w kwestii naszych kulinarnych wyczynów na „giganciku” wycieczkowym. Zwłaszcza,że sama niewiele pamiętam, jakieś luźne impresje snują mi się po głowie i to niekoniecznie spójne z Twoimi.;) Ale, Hanko( jaki ten wołacz jednak wyrazisty i dramatyczny jest) – za co myśmy tak szalały w tych poznańsko-wielkomiejsko-metropolitarnych kawiarniach i barach? Kieszonkowe , jeśli dostawałam to symboliczne. Babcia Twoja nas wsparła? 😉

    • Kochana, ja nawet pamiętam, że ujrzawszy pieczarki na straganie przyulicznym powiedziałaś „O, pieczarki” i chciałaś je kupić i zawieźć do Gubina. Czy kupiłaś, tego już nie pamiętam, ale już sam Twój zamiar był dla mnie wtedy z wyższej półki. Czyli że musiałaś mieć pieniądze. Pewnie mama Ci dała. Z pewnością nie moja babcia była naszą sponsorką. Ja też musiałam dostać parę groszy od rodziców. No i wtedy widać te kremy, lody i bigosy w knajpach nie były aż tak drogie, żeby lud roboczy też było stać. No przecież nie zmyśliłam tego! 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s