RACZEJ Z GÓRKI NIŻ POD GÓRKĘ

8586547_przemijanie

…i tak czuję, że to pęka, że ucieka to i znika,
że to biegnie raczej z górki niż pod górkę…

Nie ma co się oszukiwać. Mam już z górki. Konstatacja ta nie jest bynajmniej konsekwencją nastroju spowodowanego listopadową aurą. Jest, że tak powiem, metrykalna i oczywista.
Jesienne deszcze nawet mnie cieszą po tak długim okresie suszy i niech sobie trwają na przemian z wiatrami, taki wszak urok listopada.

Listopadowienie dopada mnie w sensie egzystencjalno – rozmemłanym. Czytaj dalej

Reklamy